Czyli Matka, Syn, Córka i pies z kotem.

Mazakiem.

Dzieci moje nie używają mazaków i flamastrów. Może i piękne, wyraźne kolory mają, ale ręka tak młodego człowieka nie może iść na łatwiznę, więc mają kredki. To pierwszy powód. Drugi i najważniejszy, jest taki, że to pierdolstwo nie zmywa się ze ścian i ubrań.
Dzisiaj Córka dostała od dziadka jajko niespodziankę. W środku był mazak….
Namalowała sobie pod nosem zielone wąsy….
– Mamusiu! Patrz jakie mam gile pod nosem! – oświadczyła triumfalnie.

Do osiemnastki mazaków nie dostanie. Tego gówna nie da się niczym zmyć. Jutro przedszkole.



1 thought on “Mazakiem.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *