Czyli Matka, Syn, Córka i pies z kotem.

Bank.

Jak się mówi, że coś jest na bank, to znaczy, że na pewno. Nie w Anglii. Bo widzicie, tutaj na bank nie można dostać konta w banku. W Polsce wystarczy, że wejdziesz na stronę banku i złożysz wniosek o konto, a potem czekasz tylko na maila i pocztę z dokumentami do podpisania i konto masz. Tutaj najpierw musisz się umówić na spotkanie z pracownikiem banku, a spotkanie można mieć nie-wiadomo-kiedy. Mi się udało załatwić z dnia na dzień. Ktoś tam nade mną czuwa 😉

Poszliśmy większą grupą do banku, bo wiadomo, że tutaj każdy nie wie co i jak, a w grupie raźniej. Mina pani z banku była niesamowita. Mam wrażenie, że nigdy nie widziała tylu osób naraz. Nieśmiało zapytała czy my wszyscy chcemy założyć konto i czy na pewno każdy z osobna. Urocza osoba, dostała aż wypieków na twarzy gdy prosiła każdego z nas o dowody do skserowania. Dla nas to było zabawne, dla niej raczej nie. No trudno, tu gdzie pracuję jest pełno Polaków, więc powinna się przyzwyczaić. Tej całej grupy, było nas raptem siedem osób, ale widać to już zakrawało na tłum.  Udało się ogarnąć, a co najważniejsze uzyskać terminy.

Na drugi dzień poszłam na spotkanie, okazało się, że jednak moje dokumenty nie są prawidłowo wystawione. Bo na dowodzie mam dwa imiona a na dowodzie zameldowania, który wystawił mi pracodawca mam tylko jeden. Niech mi pokażą drugą taką osobę w całej Anglii z moim imieniem i dwoma takimi nazwiskami. Założę się o milion funtów, że nie ma. Poleciałam, wydali na nowo. Konto założyli. Pytania były ciekawe, o to czy zamierzam tu zostać na stałe. Oczywiście, że zamierzam, pół rodziny tu zabiorę, otworzę polską knajpę i żyć będę jak królowa. Pierdylion niepotrzebnych pytań, którymi umiejętnie można manipulować i zbijać z tropu urzędnika bankowego. Ale wiecie co, nic tak mnie nie zaskoczyło jak wygląd osoby która ze mną rozmawiała. Na moje oko ja plus dodatkowe 10 centymetrów wzrostu plus 20 kilo więcej. Sukienunia z rozpierdakiem do samej dupy i kardigan (chuj wie jak to się poprawnie pisze). Na brzuchu odbite fałdki ludzika michelin. Żadnych kompleksów, naprawdę żadnych tutaj kobiety nie mają. Wylewają się spod ubrań i dalej wpierdalają na potęgę. Sama nie jestem chuda, szczupła, ale nie odważyłabym się wcisnąć w taki kostiumik tylko po to, żeby być twarzą banku. Na bank.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *