Czyli Matka, Syn, Córka i pies z kotem.

Wytłumaczenie.

Teraz będzie coraz mniej pisania. Przepraszam. Jakoś naiwnie sądzę, że nie mówienie o problemie sprawi, że owe trudności znikną. A może powinny zniknąć. Do tej pory pojawiały się tutaj, a jednak, znów nie umiem się przemóc, żeby wszystkie swoje słowa zapamiętać. Do tej pory blog był związany z życiem dzieci, z ich problemami i z problemami z nimi. Teraz ich nie ma. Nie ma mnie z nimi. Problemy są dalej, ale na odległość nie umiem ich rozwiązywać. Przez telefon cieszę się każdym ich słowem, bo rozmawiać nie bardzo lubią lub muszą mieć nastrój, więc każde, nawet zaskakujące „No wiesz…” Córki, czy „Oj mamuniu” Syna jest czymś szczególnym, co chciałabym zachować dla siebie. Bo tak niewiele tego mam, że zalepiam ogromną dziurę tęsknoty, małymi kawałkami materiału z chwil spędzonymi z nimi, telefonicznych chwil.

Jestem matką, nawet nie wiedziałam jak bardzo.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *