Czyli Matka, Syn, Córka i pies z kotem.

Cieszenie.

Cieszenie.

Blog jest w fazie dopieszczania.

A ja chciałam Wam powiedzieć, że nie ma nic piękniejszego, jak poranny dźwięk rozrusznika, podgrzewanych świec i działającego silnika.

Serio. Zwłaszcza kiedy zadek prawie przymarza do fotela kierowcy, dzieci kłócą się o kolejny szalenie-istotny-powód, a moja kochana zielona strzała robiąc czarną jak dusza Lorda Vadera zasłonę dymną, odpala już za piątym (!) razem.

Szczęście! To jest właśnie szczęście.

Tak. W nocy było bardzo grubo na minusie. Rano jakieś -16. Nie wiem jak Wy, ale skoro mój samochód nie lubi zimna to ja też nie. A nie! czekajcie, to wręcz odwrotnie. Ja nie lubię zimna. Bardzo. Nie cieszy mnie ani trochę ten cały śnieg, zimno i w ogóle uważam, że cała zima jest mocno przereklamowana!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *