Czyli Matka, Syn, Córka i pies z kotem.

Przeproszenie.

Przeproszenie.

Syn rano wstał. Okazało się, że po gorączkowej nocy i bólu ucha, teraz boli drugie ucho. A jakby nie patrzeć dwa dni temu skończył antybiotyk. Fajnie tak. Jestem psychicznie wykończona. To taki ulubiony mój stan. Przewlekły.

Otóż moi drodzy, tytułem wstępu, do już bardzo udanego dnia, Syn mój cud nad cudami, jakoś tak, niby przez przypadek, upadł tablet. Nie syn upadł. Tablet, ten stary, noszący ślady zębów Córki tablet, z nie wiadomo jakich przyczyn znalazł się na ziemi. Ale jak! Przyciski z boku wypadły. Ekran co prawda cały, jakoś tak tył na przód i nie do końca się da dopasować. Kurde no. Każda Matka po nieprzespanej nocy w takim momencie wylazłaby z siebie. Ja też. Zasugerowałam Synowi, żeby udał się do swojego pokoju i pozwolił mi ochłonąć.

I tak. Matka siedzi, rozkminia, jakim cudem poskładać to do kupy i żeby to jeszcze chociaż tablet przypominało, bo na nowy Matkę nie stać, a tu Syn przychodzi z takim niespodziankiem przeprosinowym..

a w środeczku tak:

I na końcu mój jakby portret. Szczupła jestem, więc umieszczam:D

No i jak tu być złym na Syna. Manipulant jeden.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *